Chorzy na otyłość

Mariusz Wyleżoł
źródło: Archiwum "Medycyna dla Ciebie"

Otyłość to wyjątkowo dokuczliwa i niebezpieczna choroba ciała, a nie umysłu. Nie zależy od silnej woli czy odpowiedniej motywacji. Odpowiedzialne za nią są hormony wydzielane w układzie pokarmowym i mózgu, które przyczyniają się do nadmiernego łaknienia. Często jedynym sposobem na tę chorobę jest zabieg bariatryczny, który pozwala usunąć jej przyczynę. Pierwsze operacje bariatryczne w Polsce przeprowadzono na początku lat siedemdziesiątych XX wieku. Od tamtego czasu wykonano ich około 15 tysięcy.

Aby określić stopień zaburzeń odżywiania używamy wskaźnika BMI. Obliczamy go dzieląc masę ciała (w kilogramach) przez wzrost podniesiony do kwadratu (w metrach), np. mężczyzna mierzący dwa metry może ważyć maksymalnie 100 kg. Natomiast kobieta mająca 160 cm nie powinna przekroczyć 65 kg wagi. Prawidłowa wartość wskaźnika BMI to 20–25 jednostek. Jeżeli przekroczy on 30 – występuje otyłość. W chirurgii bariatrycznej wyróżnia się kolejne stopnie otyłości. Pomiędzy 30–35 jednostek BMI jest to otyłość I stopnia, 35–40 II stopnia. Powyżej 40 zaczyna się otyłość III stopnia, tzw. powikłana, np. z towarzyszącą cukrzycą, nadciśnieniem czy chorobami serca.

W Polsce na otyłość choruje ponad 5 mln osób. Pacjentów ze wskaźnikiem BMI powyżej 35 jest około 1,5 mln, a powyżej 40 od 300 do 600 tysięcy. Aż 80% chorych ze wskaźnikiem masy ciała powyżej 35 BMI ma powikłania. Pozostałe 20% to zazwyczaj osoby źle zbadane. Wskazanie do leczenia operacyjnego ma aż 1,2 mln pacjentów. Liczby są zatrważające, dlatego problem ten kwalifikowany jest już jako epidemia.

Na otyłość częściej chorują mężczyźni. Jednak to głównie kobiety zgłaszają się do lekarza (70% wszystkich operacji bariatrycznych). Może to być wynikiem tego, że otyłość wśród mężczyzn jest bardziej akceptowana przez społeczeństwo.

W przypadku otyłości II i III stopnia często stosuje się leczenie zachowawcze. Przeważnie nie przynosi ono spodziewanych rezultatów. Skuteczność takiego postępowania jest porównywalna do leczenia nowotworu ziołami. Dlatego w tej grupie chorych wskazane są zabiegi chirurgiczne. Przeprowadzane są one w sposób mało inwazyjny, czyli laparoskopowo. Zazwyczaj wykonuje się jeden z trzech rodzajów zabiegów:

  • laparoskopowe wszczepienie opaski regulowanej na żołądek (najmniejszy stopień inwazyjności)
  • rękawowa resekcja żołądka (wycięcie 80% objętości tej części żołądka, która produkuje grelinę – hormon odpowiedzialny za łaknienie)
  • ominięcie żołądka i początkowego odcinka jelit, aby zmniejszyć trawienie i wchłanianie

Przeciętnie oczekuje się na operację 3–5 miesięcy (w tym czasie pacjent przygotowywany jest do zabiegu). Po operacji konieczna jest stała opieka i wizyty kontrolne. Po zabiegu pacjenci odczuwają poprawę jakości życia pod każdym względem. Ustępują skutki otyłości (np. cukrzyca w 90% przypadków). Życie ulega wydłużeniu, zmniejszają się koszty dalszego leczenia.

W Polsce przeprowadza się bardzo mało zabiegów bariatrycznych. Rocznie tylko 1000 pacjentów przechodzi taką operację, podczas gdy w USA ponad 200 razy więcej. Powodów tego jest wiele. Polacy nadal traktują otyłość jako cechę danego człowieka, a nie poważne, śmiertelne schorzenie. To sprawia, że chorzy wstydzą się zgłaszać ze swoim problemem do lekarza. Jeśli już się na to decydują, to najczęściej w tajemnicy przed rodziną, która zazwyczaj odradza taki zabieg. Kolejną przyczyną jest fakt, iż otyłość to wciąż temat tabu również dla lekarzy. Ilu otyłych jest pod ich stałą kontrolą? Pewnie większość z nich. Ale leczeni są zazwyczaj na nadciśnienie, choroby serca czy cukrzycę (wywołane otyłością). Wynika to z bezradności lekarzy – mamy insulinę, leki przeciwko nadciśnieniu, a wciąż brak nam leku na otyłość. Specjaliści zapominają jednak o możliwości leczenia chirurgicznego, które usuwa skutki otyłości, a często też jej przyczyny. Takie podejście wynika z niewiedzy lekarzy. Dlatego wielu otyłych przychodzi do bariatry w zbyt późnym etapie choroby.

Problemem jest także niewystarczająca wysokość kontraktów dla oddziałów chirurgicznych. Dlatego pacjentów otyłych automatycznie spycha się na drugi plan. Jeżeli lekarz ma do wyboru operację nowotworu lub bariatryczną, to zawsze wybierze tę pierwszą. Zmiany powinny nie tylko iść w kierunku zwiększania kontraktów, ale także tworzenia nowych ośrodków bariatrycznych i zaopatrzenia w sprzęt tych już istniejących.