Świadomość własnego ciała

dr Dariusz Szukała
Strona 1 z 3

Pani Ania miała 35 lat. Na pozór wydawała się przeciętną kobietą, która podobnie jak inne zgłosiła się do poradni o pomoc w rozwikłaniu problemu nadwagi. Była spokojna, uśmiechnięta, bardzo miła, jednak wydawała się troszeczkę spięta. Ale cóż, miała prawo. Przecież każdy z nas coś takiego odczuwa gdy znajduje się w mniej typowym miejscu i musi rozdrapywać własne problemy. Spytana przeze mnie o przyczynę swej wizyty odpowiedziała z niepewnym uśmiechem : "chciałabym po prostu zrzucić kilka kilogramów, lepiej się poczuć, poprawić wygląd". Nie było w tym nic dziwnego - typowa standardowa odpowiedź. Jednak gdzieś w głębi, intuicja podpowiadała mi, że nie jest to taki zwykły przypadek...

Była kobietą naprawdę atrakcyjną, ten niewielki nadmiar kilogramów w żaden sposób nie pozbawiał ją wdzięku, delikatności i szczególnej subtelności jaka z niej emanowała. Z początku zdziwiłem się, że zgłasza się do mnie z takim właśnie problemem. Jednak jej rozbiegany wzrok i drżący głos zdradzał jakiś wewnętrzny niepokój, ale nie potrafiłem go bliżej zlokalizować.

Podczas pomiaru ciśnienia zauważyłem w niej pewne spięcie i dziwne drżenie rąk. Wówczas byłem już z całkowicie przekonany, że coś jest nie tak, że jakby ta nadwaga z którą się boryka nie była jej jedynym problemem. Zadałem jej wówczas pytanie: "...od kiedy właściwie nosi się pani z zamiarem zrzucenia nadwagi?" Po chwili zastanowienia, z niewielkim grymasem uśmiechu na twarzy odpowiedziała : "Szczerze mówiąc to całe życie. Już jako małe dziecko zaczynałam dostrzegać w sobie pewne niedoskonałości, wydawało mi się że jestem brzydka, mam za gruby brzuch, zbyt duże pośladki, a nogi są krótkie i krzywe. Mój nos wydawał mi się za duży, zawsze chciałam aby był trochę zadarty.. W tym momencie się uśmiechnęła i spojrzała błagalnym wzrokiem jakby prosząc o akceptację.

Zauważyłem, że jej rzeczywisty problem nie skupiał się jedynie na nadwadze, lecz dotyczył również innych cech wyglądu. Wydało mi się dziwne, iż kilkuletnie dziecko potrafiło wobec siebie rozwinąć taki samokrytycyzm. Skąd czerpało wzorce do porównań? "Czy w dzieciństwie doznała pani kiedykolwiek jakieś przykrości z tytułu swojego wyglądu? - spytałem. Nastąpiła chwila milczenia. "Szczerze mówiąc to niczego takiego nie pamiętam. Jako dziecko byłam zawsze bardzo lubiana, miałam mnóstwo koleżanek i kolegów, nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi, że wyglądam źle, czy jestem za gruba. Wydaje mi się, że niczym szczególnym nie wyróżniałam się od swoich rówieśników". "W takim razie dlaczego ta mała dziewczynka tak bardzo siebie krytykowała?" "Wiele razy się nad tym zastanawiałam i myślę, że wszystko wynikało z mojej sytuacji rodzinnej. Tak naprawdę trudno mi o tym mówić, ale cóż, spróbuję.